Kościół w gruzach

Kolejnym naszym przystankiem został Czerwonohrad. Połowa ekipy załapała się na stopa z zupełnie przypadkiem jadąca w tamtą stronę siostra Mateuszą. Na miejscu, w parafii zesłania Ducha Świętego przyjęły nas kolejne zakonnice, tym razem siostry elżbietanki – Karolina i Mirosława. Po obiedzie przydzieliły nam drobne prace domowe i przydomowe, a wieczorem modliliśmy się na mszy świętej u grekokatolickich bazylianów.

Wtorek zaczęliśmy Mszą Świętą, po której ksiądz Kazimierz dał nam zadanie życia – przerobienie starego radzieckiego spichlerza na kościół. Praca polegała na demontażu potężnego drewnianego rusztowania ustawionego w zabytkowym kościele.

Gdy weszliśmy do kościoła, to opadły nam szczęki. Byl przepiękny! Sanktuarium Matki Bozej Tartakowskiej, które w latach czterdziestych zostało przejęte i przerobione właśnie na spichlerz, kiedyś musiało zapierać dech w piersiach, a obecnie napawa smutkiem. Zdobione pięknymi freskami ściany były niemal zupełnie zniszczone przez napisy i rusztowanie. Parafia,  ktora kiedys gromadzila rzesze pielgrzymów, teraz liczy cztery osoby.

Uzbrojeni w łomy i siekiery wzięliśmy się do roboty. Chłopaki w pocie czoła podważali dechy i obalali słupy, dziewczyny wyzwalały gruz i wynosiły śmieci. Całość czujnym okiem nadzorował sąsiad –  pan Gienek. Tak brudni, jak wieczorem po powrocie, nie byliśmy już dawno.

W tak zwanym międzyczasie, Lidka z Jagą odwiedziły panią Helenę – niezwykle elegancką lwowiankę, której trochę pomogły w porządkach w mieszkaniu. Pani Helena pokazała dziewczynom stare zdjęcia i opowiedziała co nieco o życiu we Lwowie. I pewnie bylyby tam zostaly, bo dobrze im tam bylo, ale czas pogonil.

Całą środę rozwalaliśmy dalej rusztowanie. Kurz wciskał się wszędzie. Dosłownie. Uznaliśmy też, że mamy naprawdę dobrych Aniołów Stróżów, bo się  chlopaki napracowali, zebysmy byli bezpieczni. Prace zakonczylismy wielbieniem z flagami (tak, kurz nadal był wszędzie) przed obrazem Matki Bożej Tartakowskiej.

Ponieważ nikt nie potrafi odpoczywać tak jak robotnicy Europewaits, zamiast iść spać, pół nocy siedzieliśmy z siostrą Karoliną, nie mogąc przestać słuchać jej opowieści. Naszą robotę podsumowała krótkim: ,,Kto by się spodziewał, że Matka Boża zorganizuje sobie taką ekipe do posprzątania sobie domu”.

 

Kategorie: Bez kategorii

Dodaj komentarz