|

Klastor pod Znievom 2012!

I tak, udało nam się! Łapaliśmy stopa dzień niemalże cały i znów wylądowaliśmy u księdza i jego wspaniałej siostry Hanki, która zaraz poczęstowała nas owczo-krowim serem. Nie wszyscy panowie, których poznaliśmy rok temu dalej tu są, ale za to wszystkich jest teraz około 110! Ci co byli poznali nas od razu, powitali uśmiechami i wyściskali.

So yes, we managed it! We hitchhiked nearly all day and again we landed here with the priest and his wonderful sister Hanka, who gave us cheese made from sheep and cow milk. Not all of the men we met a year ago are still here, but hey, there’s around 110 of them now! The ones who were here recognised us immediately and greeted with their smiley faces and hugs.

I oczywiście dostaliśmy robotę. Po południu objechaliśmy posiadłości ‘klasztorne’ czyli należące do wspólnoty, żeby zobaczyć gdzie przyjdzie nam pracować. Jest pole, z którego trawę zabiera się do stajni, kilka kilometrów dalej. W stajni są konie i krowy i małe krówki też. A w zimie przychodzą tutaj owieczki z pastwiska. Przy stajni też mieszka kilku chłopaków, którzy się nią opiekują. Ksiądz wziął nas też do sekretnego miejsca z gazowaną wodą prosto z ziemi!

And obviously we got a job. In the afternoon we drove around the ‘cloister’ properties that belong to the community, to see where we would be working. There’s a field where they get the hay for the stables that are a few km away. In the stables there are horses, cows and little baby cows too. In winter the sheep from the pasture come here as well. A few boys live next to the stable, they’re taking care of it. The priest showed us a secret spot where there’s sparkling water straight from the ground!

Dziś od rana do południa – grabienie.

Today morning till noon – raking.

Popołudnie – prawdziwa lipcowa burza. Jaga kościółek odkurza.

Afternoon – a real July storm. Jaga hoovers the church.

Reszta wypoczywa. Grabienie w upale to nie byle robota.

The rest of us are taking a rest. Raking in the heat is not just any job.

Wieczorem siadamy na podwórku z gitarą i ukulele, gramy i śpiewamy tą piosenkę o tym, że na Orawie mało fajnych chłopców. Tańcujemy i przypomina nam się zeszły rok, wspaniale być tutaj znów!

In the evening we sit down in the yard with a guitar and a ukulele and we sing that song about how there’s so few nice boys in Orava. We’re dancing and remembering last year, so happy to be back!

Similar Posts

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *